Bieganie a zdrowie – czy warto?

Często można spotkać się z opinią, że bieganie jest niezdrowe. Trzeba tylko się zastanowić o jakim bieganiu mówimy i co rozumiemy przez „niezdrowe”.

Bieganie jest zdrowe, jeśli tylko nie przekraczamy magicznej granicy naszych możliwości. Tylko gdzie jest ta granica? Każdy ją ma tylko nigdy nie wiadomo gdzie dokładnie, każdy znajduje się gdzie indziej na drodze swojej biegowej podróży.

Najgorsze są początki. Wtedy nie mamy kompletnie pojęcia na ile możemy sobie pozwolić. I bardzo często możemy wtedy przedobrzyć i kontuzja jest nieunikniona. Poza tym okres, w którym nasz organizm zmienia się przez rozpoczęcie regularnego biegania zatytułowanym „Co Cię nie zniszczy to Cię wzmocni”. Kontuzja -> Regeneracja -> Kontuzja ->… i tak w kółko.

Osobiście uważam, że biegacz, który nie miał kontuzji jest niesamowitym farciarzem albo leniem, który przestaje biec zanim się odrobinę zmęczy.

Jeśli ktoś już trochę biega zna też lepiej swój organizm i wie mniej więcej ile jest w stanie „udźwignąć”. Jednak jeśli chcę się utrzymać progres zawsze trzeba lawirować w okolicach graniczących gdzieś z kontuzją.

Natomiast kolejny etap biegania, którego nigdy nie doświadczę, etap biegania zawodowego, jest całkowicie wyniszczający. To tylko moja skromna opinia nie poparta własnymi doświadczeniami więc nie będę się na ten temat rozpisywał.

Czas na krótką historię.

Po ostatnim biegu miałem krótką rozmowę z innym biegaczem, który to, jakiś czas temu, miał rozmowę z innym biegaczem 🙂 nazwijmy go na potrzeby tego wpisu „ultrasem”. Otóż nasz ultras to znany biegacz, który między innymi przebiegł dystans 1600 km w ciągu 31 dni. W ciągu tygodnia robi wybiegania na ponad 100 km a w ciągu miesiąca może się zdarzyć ponad 200 km. (Kiedy on znajduje na to czas?) I co nasz ultras odpowiada na pytanie o jego zdrowie? Odpowiada coś w stylu:

„Jakie zdrowie? Łękotki powycinane, nerw w plecach wycięty, zmiany zwyrodnieniowe w kolanach, zastrzyki w oba kolana co dwa miesiące. Jakbym teraz przestał biegać to za chwilę przestałym chodzić. Jestem teraz zmuszony do biegania. Jakbym teraz podejmował decyzję o bieganiu to bym nie zaczynał.”

Przerażające? Muszę przyznać, że trochę mnie ta opowieść wstrząsnęła. Oczywiście trzeba dodać, że nasz ultras to starszy pan, który długie dystanse zaczął biegać mając prawie 50tkę na karku 12 lat temu. Jednakże samo bieganie uprawia od najmłodszych lat. Druga sprawa, że tak się kończy wycinanie fragmentów łękotki. (Zalecane jest jej rekonstrukcja, tylko niestety powrót do zdrowia jest wtedy o wiele dłuższy.) Nie wiem na ile cytowana wypowiedź jest wiarygodna, może jest całkowicie wyssane z palca. To pozostawiam waszej opinii, pomyślałem jednak, że warto się nią z Wami podzielić.

Podsumowując przychylam się do opinii, że bieganie jest niezdrowe w porównaniu np. z pływaniem, czy z jazdą na rowerze. Jest jednak dużo zdrowsze niż siedzenie na kanapie. Jeśli uważamy kontuzje za objawy chorobowe to bieganie jest absolutnie niezdrowe. Jednak moim skromny zdaniem kontuzja to po prostu kolejny etap na drodze do lepszych wyników. Po prostu trzeba mądrze sobie z nimi radzić jak już się zdarzą no i oczywiście jeśli już znamy trochę swój organizm to starajmy się ich unikać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *