Korona Maratonów – po co to komu?

Oczywiście, że zostało to wymyślone ze względów marketingowych. Jedne z największych polskich maratonów zyskują dzięki koronie wielu dodatkowych uczestników. Maraton w Dębnie nigdy nie zebrałby tylu chętnych gdyby nie był na liście korony. Małe miasteczko słabo powiązane komunikacyjnie z resztą Polski i dodatkowo gdzieś na dalekim krańcu kraju za najwyższe wpisowe w historii polskich maratonów. Kto by się tam wybrał sam z siebie? Może niektórych zachęciłby fakt uczestnictwa w najstarszym maratonie w Polsce ale chętnych byłoby o wiele mniej. Może uczestników byłoby na tyle mało, że maraton by w ogóle nie przetrwał. Inne miasta z korony by się uratowały bo są większe i chętni by się i tak znaleźli. Jednak sądzę, że w Dębnie, maraton byłby raczej kameralnym biegiem. Czy byłoby w tym coś złego? Po co zmuszać biegaczy marzących o kornie do wybrania się na „koniec świata”?
Dlaczego na liście nie ma np. Maratonu Toruńskiego, ze względów historycznych ma większe prawo miejsca na liście niż poznański czy krakowski. Gdyby Toruń znalazł się na liście stałby się na pewno dużo bardziej popularny i nie przędłby tak źle jak ma to miejsce obecnie.
Oczywiście Kraków jest głównym organizatorem więc oczywiste jest że jest na liście. Lepszym rozwiązaniem byłoby poszerzenie listy. I każdy chętny wybierałby z listy pięć, w których chcę wziąć udział tak jak ma to miejsce w Koronie Półmaratonów. Kraków mógłby zostać obowiązkowy, ze względów, że podejmuje się organizacji.
Sam po przebiegnięciu pierwszego maratonu, podjąłem decyzję, o zdobyciu korony. Z bólem ale się udało. Otrzymałem medal, z którego jestem zadowolony. Czy decyzja była rozsądna? Raczej nie, po co komu dodatkowa blaszka, która może świadczyć o głupocie posiadacza. Bieganie maratonów raczej nie poprawia zdrowia biegaczom-amatorom. Na szczęście nic mi się nie stało i nie złapałem kontuzji poza stratą paznokcia w Warszawie. Osobiście wole dystans półmaratonu, efekt ściany nie występuję i można się do niego przygotować w dość krótkim czasie. Maraton to zło! 😃 Choć nie ukrywam, że jeszcze się wybiorę. Ambicja jest chora i to czasami ona podejmuje decyzje, mówi do mnie „Sprawdź się, pokaż innym, dasz radę” a ja się pytam po co? Na pewno nie dla zdrowia. Dodatkowo ile czasu się traci biegnąc w takim maratonie – piszę jako osoba która planuje w przyszłości wybrać się na ironmana 🙂
Po co ludzie biegają takie dystanse? Moim zdaniem to choroba. To nie jest naturalne, że człowiek napycha się węglowodanami przez ileś dni a podczas biegu szprycuje się żelami energetycznymi i izotonikami tylko po to, żeby doprowadzić swój organizm do granic wytrzymałości. To już jest lekkie przegięcie. Przebiec się owszem ale doprowadzić do przeciążenia organizmu?
Oczywiście jest to opinia wyłącznie zwykłego zjadacza chleba i przeciętnego biegacza, który cały czas chce poprawić także swoje wyniki w maratonie.
Oczywiście są biegacze z predyspozycjami, którzy mogą ciągle biegać ultra ale osobiście uważam, że przeciętny biegacz lepiej dla swojego zdrowia przyczyni poprzez regularne treningi niż poprzez byle jakie przygotowanie do korony maratonów.
P.S. czy już jest coś takiego jak „Korona IronMana”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *